O poezji i życiu

W środowe popołudnie 11 maja 2016 roku w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Wiśle odbyło się niezwykle inspirujące spotkanie z poetą, tłumaczem i dyplomatą, Zbigniewem Machejem z Cieszyna. Autor kilkunastu tomików poetyckich przed południem spotkał się z dziećmi, a po południu z dorosłymi miłośnikami literatury.

            Zbigniew Machej na wstępie czytał swoje wiersze z najnowszego tomu „Mroczny przedmiot podążania”, ale dał również próbkę swej twórczości dla dzieci ze zbioru „Przygody przyrody…”. Szczególne wrażenie zrobił wiersz o burzy, któremu towarzyszyły autentyczne wyładowania atmosferyczne za oknami sali bibliotecznej. Z uwagą uczestnicy spotkania słuchali poezji, m.in. utworu dedykowanemu Wisławie Szymborskiej „Ślady” o odbitych na masce peugeota kocich łapach czy Wielkanocnego „Apostrofu naddunajskiego”. Były wiersze, w których odbijał się Cieszyn i Koniaków oraz takie, gdzie poeta zderza ze sobą kulturę wysoką i popularną, jak utwór pt. „Tom Cruise pisze, a potem drze na strzępy następny list do Nicole Kidman”.

            Rozmowa jaka wywiązała się po wysłuchaniu poezji dotyczyła literatury w ogóle: drugiego obiegu i cenzury w czasach PRL oraz życia i pracy twórców w jakiś sposób związanych są ze Śląskiem Cieszyńskim. Mowa była o Julianie Przybosiu i Kornelu Filipowiczu, a także Wisławie Szymborskiej, ale przede wszystkim o Jerzym Pilchu, który towarzyszył Zbigniewowi Machejowi podczas jego pierwszego spotkania autorskiego w Krakowie w latach 80. XX wieku. Nie obyło się bez Czesława Miłosza, który przetłumaczył na język angielski wiersz „Sady w lipcu” Zbigniewa Macheja i zamieścił w amerykańskiej antologii, dzięki czemu utwór ten jest znany (za sprawą testów maturalnych) znacznej części młodzieży w Kalifornii. Rozmowa toczyła się również wokół języka literackiego i gwary. Ciekawe były spostrzeżenia i refleksje poety na temat życia języka, który na Śląsku Cieszyńskim zawsze wchłaniał różne wpływy kulturowe. Zaplecze w postaci gwary daje impuls do stworzenia własnego języka w literaturze, czego dowodzi przypadek słynnej już frazy Jerzego Pilcha.

Rozmowa ze Zbigniewem Machejem była tak interesująca, że spotkanie trwało ponad dwie godziny, a na koniec po autografy do autora ustawiła się spora kolejka. Dziękujemy poecie i uczestnikom spotkania, których deszcz nie wystraszył po raz kolejny, a czytelników zapraszamy do lektury wierszy Zbigniewa Macheja dostępnych już w wypożyczalni biblioteki.

Machej_01 Machej_07 Machej_05
Machej_13 Machej_09 Machej_15
Machej_22 Machej_19 Machej_26
Machej_30 Machej_38 Machej_36
Machej_41 Machej_46
Ten wpis został opublikowany w kategorii Wydarzenia 2016. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.
Skip to top